To mieszkanie było w pełni wykończone i gotowe do zamieszkania. Nie wymagało generalnego remontu z konieczności – wymagało go dlatego, że kompletnie nie odpowiadało stylowi życia i estetyce inwestorów. Nie zmienialiśmy układu funkcjonalnego. Zmieniliśmy wszystko, co wpływało na codzienne odczuwanie tej przestrzeni: materiały, proporcje zabudów, światło, detale i sposób przechowywania. Największym wyzwaniem było pogodzenie bardzo precyzyjnych oczekiwań inwestorki z wnętrzem, które mimo ogromnej liczby decyzji miało pozostać spokojne, jasne i ponadczasowe. To właśnie ten projekt utwierdził mnie w przekonaniu, że największą wartość tworzą nie pojedyncze efektowne rozwiązania, ale poczucie kompletności. Kiedy każdy detal ma swoje uzasadnienie, a każdy element swoje miejsce, wnętrze po prostu działa.